7 days ago
Bardzo podobał mi się ten wpis:"Żeby zrozumieć jak bardzo nasz dyskurs jest formatowany przez rosyjską propagandę, wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment myślowy.Wyobraźcie sobie, że z ten incydent z dżumą miał miejsce nie w Irkucku, ale w, dajmy na to, Połtawie.Że to pracownik ukraińskiego laboratorium biologicznego przypadkiem tłucze probówkę z patogenem dżumy. Dwa dni później trafia do szpitala z objawami, których lekarze nie potrafią przypisać do żadnej choroby. Pracownik umiera, oficjalnie na “zapalenie płuc o nieznanym charakterze”. Około dwustu osób trafia na kwarantannę. Na ulicach miasta widać ludzi w strojach, które ostatnio widzieliśmy na oddziałach covidowych sześć lat temu.I teraz wyobraźcie sobie, co z tą informacją działoby się w polskim internecie.Na pewno zostalibyście zalani istnym dezinformacyjnym ściekospadem. W tysiącach tweetów, postów, komentarzy i rolek przekonywanoby Was, że nic tak nie zagraża naszemu bezpieczeństwu jak Ukraina. Wysuwane byłyby żądania w całym spektrum: od ogrodzenia Ukrainy murem i oddania Putinowi, przez natychmiastowe zamknięcie granic i deportację imigrantów, po przeprosiny za Wołyń i embargo na chersońskie arbuzy. Prawicowi politycy oczywiście natychmiast by to podchwycili i podkręcili, a taki Matecki wydałby całą jedną poselską pensję na tokeny do robienia memów z zombie-banderowcami dybiącymi na złotowłose polskie dziewczynki.Publicyści odżegnujący się od szczucia na Ukraińców i popierania skrajnej prawicy, pisaliby o “wschodniej mentalności”, korupcji, której “nie da się usunąć”, oligarchizacji państwa i że Zełenski to w końcu tylko kabareciarz. Inni, że to być może kolejny z jego chytrych wybiegów. Miller do Rymanowskiego, że chcą nas wciągnąć wojnę, a Rymanowski do Millera, że to oczywiste, bo my robilibyśmy to samo. Wszyscy zgadzaliby się, że to poważna sprawa, o której trzeba rozmawiać, bo zmienia perspektywę, rzutuje światło, pokazuje rysy na spiżu.Szczególne natarcie tego bełkotu nadeszłoby oczywiście zza oceanu. Uaktywniłyby się najgłupsze drony ruchu MAGA, które obecnie zajmują się tłumaczeniem dlaczego benzyna kosztuje półtora raza więcej niż w lutym i dlaczego jakoś nie idzie rzucanie Chin na kolana - a które całe kariery porobiły na powtarzaniu najbardziej kretyńskich teorii spiskowych, redystrybucji fejków i dezinformacji, także z kremlowskich hurtowni, a w czasie gdy interesowały się Ukrainą, zasadniczo pełniły rolę amerykańskich filii RT i Sputnika. Incydent byłby przedstawiany jako DOWUT na bliżej nieokreślone teorie, a nawoływania do rozbioru Ukrainy i oddania Putinowi Europy Środkowej w imię byznysu latałyby na lewo i prawo. Elonowi Muskowi, liderom AfD i Aleksandrowi Duginowi krwawiłyby kciuki od klikania “share”. Wszystko to nasze trumpolactwo powtarzałoby jak katarynki, bo przecież jak za Atlantykiem tak mówią, to na pewno wiedzą, co robią.Zanim zdążylibyście przeczytać jedną porządną informację, na temat tego, co się właściwie stało, dostalibyście w twarz setką memów, clickbaitów, coraz śmielszych teorii spiskowych i wezwań do klęknięcia przed stepowym satrapą. Sprostowania organizacji fact-checkingowych po prostu by w tym morzu utonęły, tak jak zwykle toną. W badaniu OBOP z listopada sympatia do Ukraińców spadłaby o kolejne 2pp. Przekonanie, że “chcieli nas zabić dżumą” w ciągu miesiąca stałoby się na prawicy dogmatem i już za rok byłoby traktowane jako oczywista oczywistość. Coś co czasem trzeba przywołać jako dowód na jakieś kolejne szaleństwo - “a pamiętacie jak truli nas patogenem? No właśnie!”.Tak by było, bo tak jest zawsze.No, ale incydent z dżumą miał miejsce w Rosji, więc dostaliśmy po prostu suchą informację o zdarzeniu plus parę memów oraz śmieszków z Rosji. Można powiedzieć, że przez chwilę trwała mała panika, że dojdzie do epidemii, ale to zasadniczo tyle.Przykład hipotetyczny? No to popatrzmy na niehipotetyczne. Gdy Ukraińcy coś powiedzą o UPA (choćby w kontekście stricte antyrosyjskim), wzmożenie moralne w Polsce trwa kilka miesięcy, ma miejsce kryzys dyplomatyczny i radykalne zmiany narracji, jak w przypadku PiS pod dowództwem Czarnka. Ale prawie w ogóle nie rozmawiamy o tym, że putinowski reżim odwołuje się do całego panteonu najgorszych radzieckich i rosyjskich zamordystów.Z zapałem tropimy każdy pomnik Bandery w byle Zadupiwce, ale nie poświęcamy żadnej uwagi znacznie liczniejszym (i stawianym w ostatnich latach) rosyjskim pomnikom (ulicom, placom, jednostkom wojskowym itd.) zbrodniarzy, którzy mieli na rękach krew Polaków, że wspomnę tylko Stalina, Dzierżyńskiego, Siemiona Budionnego czy generała Aleksandra Suworowa, który najpierw utopił we krwi konfederację barską, a potem insurekcję kościuszkowską, z apogeum w postaci wymordowania warszawskiej Pragi.Histeryzujemy i robimy inbę, gdy Zełenski poczyni nam jakiś pomniejszy afront, które to politycy czynią sobie cały czas, ale całkowitym milczeniem zbywamy regularnie miotane przez rosyjskie władze i media (czyli władze) groźby fizycznej likwidacji Warszawy, Polski i Polaków.Kolektywny incydent kałowy wywołuje u nas ukraiński pomnik w dawnej ukraińskiej lub polsko-ukraińskiej wsi na Podkarpaciu, ale wezwania do odzyskiwania “rosyjskiego gorodu Warszawy” nawet do nas nie docierają.Korupcja w otoczeniu Zełenskiego jest wystarczającym powodem, by nigdy więcej nie robić interesów z Ukrainą. Ale wielokrotnie większa i bardziej systemowa korupcja, która jest istotą istnienia putinowskiego reżimu już nie przeszkadza, bo przecież “z Rosją trzeba się dogadać”, w dodatku w celu właśnie robienia interesów. I to mówią dokładnie ci sami ludzie!I tak dalej i tym podobne, wedle tego samego schematu. Gdy sprawa dotyczy Ukrainy - wywołuje natychmiastową histerię, spinanie pośladków, wezwania do radykalnej reakcji, no pasaran, teraz to przegięli. Ale gdy sprawa, choćby stokroć poważniejsza, dotyczyła Rosji, zwykle panuje cisza. W efekcie nasza tzw. debata publiczna w dużej mierze dotyczy już tego jak bardzo Ukraina jest wrogiem, a Ukraińcy problemem. Gdybyście zahibernowali się w styczniu 2022 roku, obudzili teraz i weszli na polskie social media, doszlibyście do wniosku, że chyba jednak to nie Rosja napadła Ukrainę, ale Ukraina Polskę.Brzmi jak jakiś chory absurd. Ale tak to właśnie wygląda.Paulina Siegień pisała rok temu o “dyskursywnej nieobecności Rosji” w Polsce. Śmiem twierdzić, że z każdym kolejnym tygodniem ta nieobecność jest coraz większa. "https://www.facebook.com/PutinowaPolska/posts/pfbid023nApnDHdFePqn6ZbL88KV9x9R39yJQGWFu1iZAnBy5Bd8poh5re53PfWQpY16TUBl